2009-05-26

Na wiosnę.



Zrobiliśmy półki, przycięliśmy blat i polakierowaliśmy ponownie biurko, zmieniliśmy mu nogi na takie, które trudniej rozbujać. Kilka dni pracy - cięcia, wiercenia, klejenia, bejcowania, lakierowania, skręcania, kilka dni sprzątania, dwa weekendy spędzone w oparach lakieru z trocinami we włosach. Warto było. Mebelki zajęły już swoje miejsca. W końcu rozpakowałem graty, czułem się, jakbym się drugi raz przeprowadzał. Przetarłem szmatką i ustawiłem na półeczkach cały dobytek. Zużyliśmy zwrot nadpłaconych podatków, wykorzystaliśmy ostatnie oszczędności i jakoś się udało. Przy okazji przerobiliśmy wieszak na ubrania zastępujący szafę (Ania dumnie nazywa to "garderobą"), zainstalowaliśmy parapet, Ania wytworzyła też małą szafkę do kuchni i kilka wieszaków. Powoli zaczynam się czuć, jakbym tu mieszkał. No i z powodu wydatków związanych z produkcją półek otworkowe zdjęcia wrzucę później. Meble były ważniejsze od wywołania filmu i zrobienia odbitek.
Jeszcze takie spostrzeżenie po tygodniu: po tym półkowaniu w mieszkaniu osiada znacznie mniej kurzu.

1 x skomentowano:

Anonimowy pisze...

Wnętrze wygląda super!

Ten blog nie jest w żadnym wypadku pierdo-periodykiem.