2008-09-08

W końcu wygrzebaliśmy cyfrówkę





Ukrywała się gdzieś nie wiadomo gdzie. I jeszcze naładowaliśmy nadszarpnięte przez b.e.projektowe działania baterie.

Dziś dla wszystkich ciekawskich kilka zdjęć z niekończącego się remontu na nowym grudziądzkim mieszkanku. Dwa pokoje, dwoje ludzi, jeden piec. Do uroków remontu można zaliczyć spanie w pyle, gipsie i trocinach oraz ciągły zapach schnącego lakieru i farby, do obowiązków remontujących zaś należą m.in. ciągłe dokupywanie wkrętów i przestawianie rzeczy z kąta w kąt. Końca prac nie widać, koniec kasy wystąpił już tydzień temu. Jakoś to będzie. W planach jeszcze szafki, wielkie biurko pod komputer, łóżko, skrzynia... Mam nadzieję, że w tym roku jakoś się uwinę z tym wszystkim. Nie tyle ze zrobieniem, co z zarobieniem na drewno i sklejkę.

Ten blog nie jest w żadnym wypadku pierdo-periodykiem.