Kamera otworkowa z Zenita - szybciej, niż myślisz
Chciałem się dziś podzielić prostym sposobem na przerobienie korpusu od lustrzanki Zenit w kamerę otworkową.
Posłużyłem się korpusem Zenita-E, ale zapewne mógłby to być dowolny podobny korpus. Z powodzeniem modyfikowałem np. Zorkę.
Sposób ten nie jest pozbawiony wad. Po pierwsze bez demontowania otworka, aparatu nie da się wykorzystać do pracy z obiektywem. Po drugie ciężko jest nakłuć wysokiej jakości otworek w folii lub papierze.
Prace w moim wypadku przebiegały dosyć szybko, gdybym nie dokumentował fotograficznie tego, co robiłem, zmieściłbym się w 5 minutach.
1. gromadzimy potrzebne materiały: korpus, śrubokręt, gumkę chlebową (lub coś innego do zalepienia dziur w korpusie), folię od papieru fotograficznego albo papier dupleksowy od filmów średniego formatu (ew. coś innego cienkiego, elastycznego choć trochę i nieprzepuszczającego światła), nożyk, nożyczki lub skalpel oraz igłę.
2. Zalepiamy gumką chlebową wszystkie dziury w korpusie aparatu, przez które może wpaść światło. W moim przypadku były to: otwór po samowyzwalaczu i otwór oczny (i tak nic nie byłoby tam widać). Gumka chlebowa jest najmniej inwazyjnym i najsolidniejszym narzędziem do zalepiania dziur w aparatach, jakie udało mi się znaleźć.
3. Odkręcamy pierścień mocowania obiektywu (wiąże się to z utratą gwarancji ;), ucinamy odpowiedni kawałek folii lub papieru dupleksowego i wbijamy go pod pierścień. Musiałem użyć sporej siły, gdybym wykorzystał folię zamiast papieru, miałbym łatwiej. Potem wydłubujemy ten pierścień i sprawdzamy czy papier się nie porwał, folia nie podziurawiła itd. Ten punkt programu jest dość dziwny, ale w moim przypadku okazał się niezbędny. Naciąłem w papierze dziury w miejscach, w których będą wkręcone śrubki mocujące pierścień. Bez tych dziurek bardzo trudno trafić pierścieniem we właściwe miejsce. W tym momencie można też wyznaczyć sobie miejsce, w którym wypadnie otworek. Niecierpliwi mogą ten otworek wydziurawić już teraz, posiadający wysokiej jakości otworki mogą je zamocować właśnie w tym momencie.
4. Pora wepchnąć pierścień na swoje miejsce (to może wymagać sporej siły) i ostrożnie go przykręcić. W moim przypadku orientacja pierścienia była ściśle ustalona. Bardzo łatwo przykręcając śrubki wbić się śrubokrętem do wnętrza kamery.
5. Obcięcie brzegów papieru wystających spod pierścienia - formalność.
6. To już ostatnia sprawa, ale za to najważniejsza - nakłucie odpowiadającego nam otworka. Mam dużą wprawę, więc dziurawię jak widać. To już wszystko, kamera jest gotowa. Pozostaje zmierzyć średnicę dziurki (powinna być nieduża, około 0,2 - 0,25mm), odległość od płaszczyzny filmu, dokonać stosownych prób lub obliczeń (program znajdziecie w poście poniżej) i lecieć robić zdjęcia.