Powoli robi się jak w domu
W naszej ciasnej, ciemnej, zimnej norze powoli robi się jak w domu.
Przyszło łóżko. Najdłuższe kawałki wiozłem pociągiem z Bydgoszczy do Grudziądza przez Ostródę. Nie weszły do samochodu. Wyremontowaliśmy, posklejaliśmy, dorobiliśmy bardzo dużo nóg, żeby się po raz kolejny nie zepsuło. Działa.
Na liście rzeczy które trzeba zrobić, żeby dało się normalnie żyć, zostały jeszcze: ciepłe, zimowe zasłony na okna (w mieszkaniu bez przerwy panuje przyjemny chłodek), półki na graty i drzwi do kibelka.
Zgadza się, nie mam półek. Od września żyję w kartonach.
Ruszam ze "swoimi sprawami", co chyba znaczy że jest mi tu coraz lepiej. Powolutku biorę się za animacje, stawiam na nogi linuksową stację graficzną. I powtarzam jak mantrę: "Wszystko będzie dobrze".
PS.
Pomidory są tu teraz po 4,29/kg
0 x skomentowano:
Prześlij komentarz