2008-01-30

Tak, tak, Łukaszku

Chciałem tylko napisać - nie, nie umarłem i mam się całkiem dobrze.
Oczywiście tematów na posty jest cała masa: o tym jak się pracuje, o tym, jak się żyje, o tym dlaczego ludzie w Trójmieście biegają i kto im to zrobił. Trzeba wam wiedzieć, spotykam takiego pana, który podbiegiwał wiecznie spóźniony już wcześniej, teraz to powszechniejsze. Dalej: o przesiadce na Debiana, o tym, jak Veejay 1.0 nie działa, a jak działa i gdzie sobie mogę w związku z tym wsadzić swój skądinąd nowatorski pomysł. A właśnie: o niekończącej się serii pomysłów na zajęcia, biznesy, przedsięwzięcia, zajęcia i o tym, że polskiej scenie muzycznej należy się porządny kop w dupę i o tym, że Polska nie wydaje mi się zdatna do spędzenia tu życia i o nowych okularach i o tym, jak mi się rytm dobowy w nowym roku zmienił, o tym, że łupież, że krzesła szukam i znaleźć nie mogę, o tym ile pracuję i dlaczego praca po godzinach to przyjemność, a praca na etacie - katorga. O tramwajach, autobusach i wielu wielu jeszcze.
A nie piszę, bo szykuję coś większego, coś ważniejszego. I daleka jeszcze droga przede mną.

0 x skomentowano:

Ten blog nie jest w żadnym wypadku pierdo-periodykiem.