Licencjom Creative Commons mówimy "nie"
Przykro mi z powodu rosnącej popularności licencji Creative Commons. Pod płaszczykiem walki z wielkim przemysłem i porządkiem wielkiego przemysłu faktycznie oferuje się wyłącznie darmową konsumpcję. Dla artysty próbującego wytworzyć coś z utworów licencjonowanych CC zasada informowania o autorach tego, z czego się czerpie bywa niedorzeczna.
Załóżmy, że wykonuję kolaż z prac na licencjach CC i chcę umieścić go na t-shircie. Mogę to zrobić nie pytając, ale jestem zobligowany czymś bardzo głupim. Jak by wyglądał taki t-shirt? Z przodu mały obrazek z tuzina zdjęć i wielgaśna lista autorów, a z tyłu - kompletny tekst licencji CC. Mogę za wykorzystane zdjęcia nie płacić, ale czy brak opłaty, zgody autora itd. to na pewno jest wolność? Czy ciągnące za sobą długaśne ogony nazwisk utwory muzyczne mają rację bytu? Nie, nie i jeszcze raz nie.
Jeżeli, moi drodzy, chcecie być re-używani proponuję zdecydować się na licencję, która uczyni Was anonimowymi.
0 x skomentowano:
Prześlij komentarz