2007-06-28

Chociaż raz pozytywnie!

Jestem pozytywnie zaskoczony. Bardzo pozytywnie. Właściwie pierwszy raz tak miło zaskoczył mnie opensorsowy program.
Niedawno narzekałem na krzaczenie się Stopmotion. Kiedy próbowałem wczytać sekwencję klatek program ten wyłożył się i więcej się nie uruchomił. Może to i lepiej, bo dzięki temu sięgnąłem po Avidemuxa. Pracowałem na nim co nieco wcześniej i sprawował się poprawnie.
Przy otwieraniu pliku pisało jak wół, żeby wybrać jakieś avi. Nic sobie z tego nie robiąc kliknąłem pierwszego jpega z zabójczej dla Stopmotion serii. Avidemux wczytał sam wszystkie pliki z sekwencji i przygotował z nich ładny podgląd.
Czego chcieć więcej?
Można chcieć zlepione w ten sposób wideo zapisać z dowolnym frameratem. Można chcieć i można zapisać!
Mała rzecz, a cieszy. Chyba wezmę się znów za film rysunkowy.

2007-06-23

Skutki pracy na drugą zmianę

Skutki bardzo radosne. Ja - viamedyczny biointerfejs typesetterski - mogłem w piątek wyspać się i wypocząć. Pierwszy raz od bardzo dawna śniłem świadomie. Może nie było to jakieś specjalnie ważne śnienie, ale poprawiło mi nastrój na bardzo długi czas.

Veejay - udana instalacja!

Po wielu próbach (i to pod wieloma dystrybucjami!) udało mi się dziś skompilować pakiet Veejay pod Ubuntustudio 7.04. Wykonałem wszystko wg tego howto:
http://veejay.dyne.org/trac.cgi/wiki/CompilingOnUbuntu
Z następującymi różnicami:
do zalecanych do zainstalowania bibliotek instalowałem pakiety -dev (o ile oczywiście były osiągalne w repozytoriach ubuntu i ubuntustudio) i ponadto zainstalowałem następujące pakiety: jackd, qjackctl, libsamplerate0-dev i libjpeg-62-dev. Pomogło.

O Stopmotion słów kilka

Zajmuję się czasami animacją poklatkową. Rysuję lub generuję ciąg obrazków, które potem łączę w poruszające się "coś".
W moim "ulubionym" Ubuntustudio znalazłem małą pchełkę służącą właśnie do tego łączenia (jest w podstawowej paczce programów wideo). Nazywa się Stopmotion. Nie działa. Pierwsza próba wczytania 200 niedużych obrazków (640x480 pikseli, pliki jpeg) - program wyłożył się koło 40% i od tej pory nie chce się uruchomić (nawet po reinstalacji paczki!).
Mała rzecz, a cieszy.
Swoją drogą to chyba dobrze, że wywalił się w tak mało istotnym dla mnie momencie - po prostu skreślam go z listy rzeczy, którym warto się przyjżeć.

2007-06-16

...kolejny autoportret

Na przekąskę proponuję przewrotny autoportret.

Widżeing i Linux? Dziękuję, poczekam.

Zabierałem się za ugryzienie najważniejszego kawałka widżejskiego softu pod Linuxa - pakietu Veejay. Myślałem, że pójdzie gładko. Szukałem dość długo paczki, okazało się, ku mojej rozpaczy, że nie ma takowej dla Ubuntu. Mało tego - autorzy ostrzegają na stronie, że "jest trudno". Znalezione przypadkiem howto dotyczy nieco starszej wersji systemu, zawiera błędy i... nie działa.
Nie poddałem się.
Popróbowałem jeszcze zabawek video oferowanych w Ubuntustudio. Program do animacji nie umożliwia animowania. Żenada. Aplikacji tyle, co kot napłakał. Pożegnałem się ze wspaniałym Ubuntu. Zainstalowałem sobie Slacka. Gdzie jak gdzie, ale tu Veejay musi zatrybić. Cały piątek i kawałek soboty wpisywałem w kółko ./configure i make. Na nic. Program jest dobrze uodporniony na kompilowanie. Spasowałem bezsilny, bezradny. Zabawa Freejayem (z paczki TGZ nie działał, musiałem skompilować samodzielnie) jest przyjemna, ale ile można się bawić? Poszperałem (może Google są za wielkie, żeby znaleźć tam "howto install veejay on slackware") i nic. Czarna opensorsowa rozpacz.
Jedyny sprawdzony sposób na uruchomienie Veejaya jaki znam to odpalenie dyne:bolic.
Dyne:bolic to bardzo dziwna dystrybucja - nawet dla kogoś tak elastycznego jak ja.
Przede wszystkim kompletnie nie daje się używać. Kilka zastanawiających rozwiązań (możliwość zarchiwizowania /home i - dla odmiany - start od razu na konto roota), do tego xfce. Pobawiłem się i wyłączyłem. Kiedyś może wrócę. Może przyjdzie czas, kiedy przydatny będzie samodzielnie konfigurujcy się klaster Linuxa do obróbki multimediów.
Jest rpm Veejaya dla opensuse. Czekam na opensusowe liveCD - pojawi się pewnie szybciej, niż byłbym w stanie zassać 5-6 CD z całą dystrybucją. Czekając zastanawiam się jak rozpartycjonować dysk i konfigruję slacka (do skompilownia Veejaya może się nie nadawał, ale konfiguruje się go naprawdę wspaniale). Po wydaniu opensuse pewnie będę musiał poczekać na "unowocześnioną" paczkę.

2007-06-08

Widżeing

To temat rozważań i rozmyślań przez ostatnie 2 tygodnie. Wizualizacja, reprezentacja, temat, treść, forma, kontekst w kontraście z tym, co jest osiągalne, tym, co jest legalne, dostępne, darmowe, potencjalnie kreatywne. Veejaying. Aesthesis?
Małą (i w gruncie rzeczy beznadziejną) aplikację Freej porównałem "w boju" z molochem, faworyzowanym ArKaosem. Wolę to mniejsze narzędzie. Krzywo patrzę jedynie na niemożność zapisu stanu warstw, plików i przypisanych do nich efektów. Nieduże możliwości, dużo frajdy; kreacja, kreacja, kreacja.


Jedna sekunda materiału w avi przygotowana "pod widżejkę" waży 1-20 MB. Nie ma mowy o intensywnej stratnej kompresji.
Skutek - rozglądam się za wydajnym dyskiem twardym, nową dystrybucją i odpowiednim systemem plików (na 99% slackware i reiserFS). I bardzo bardzo dużo czasu spędzam przy freeju - miksując!
Niestety nie udało mi się odpalić Veejaya - mainstreamowego linuksowego środowiska do obróbki i miksowania na żywo.

Ten blog nie jest w żadnym wypadku pierdo-periodykiem.