2009-10-31
2009-10-15
Zi-zi-zi-zi-ma
Będą nowe okna. Gdzieś w końcówce października przyjdą ludzie, wstawią i będzie ciepło i przytulnie. I biednie. Żeby tylko petów w kwiatkach nie gasili. Płacimy po robocie, więc się nie martwimy, że ktoś się spóźni, spartoli itp., itd. Poza tym ci akurat fachowcy mieli najtaniej całym mieście, znośny termin oczekiwania na wykonanie usługi, no i sąsiedzi nie narzekali.
I jeszcze karmnik będzie.
Próbowałem napisać interfejs do mplayera ułatwiający miksowanie wideo na żywo przy użyciu joysticka. Joystick poskromiłem dzięki pygame – i na tym koniec, dalej poległem. Pora się chyba dokształcić. Mplayer nie chciał w żaden sposób na bieżąco słuchać tego, co mam mu do powiedzenia. Ani tak, ani śmak. Czekam na olśnienie chyba. Ale jakby się kiedyś udało, to będzie z górki, przynajmniej na tyle, na ile przez mgłę niewiedzy i nieumiejętności widzę to, co przede mną. Może w miarę lektury "Learning Python" coś mi się rozjaśni.
Założyłem stronę o Strefie Śmierci - grze RPG, w którą grywaliśmy za dzieciaka, w przygotowaniu jest e-book z całością oficjalnych materiałów do gry, na razie męczymy się z OCR i w ramach rozrywki wybieram fonty do składu. System z założenia kładzie nacisk na narrację, mechaniki jest najmniej, jak się tylko da. Strefa była pierwszym systemem RPG dziejącym się w przyszłości (przy okazji także pierwszym hard-sf, postapokaliptycznym i cyberpunkowym) Żołnierze starający się wyrwać z niewoli, pustkowia pełne niebezpieczeństw i anomalii, dysydenci, wirtualna rzeczywistość, cyberwszczepy, androidy i mutanci - czego więcej można chcieć?
Szukam w sieci planów wersalek i rozkładanych łóżek, kanap, sof i rogówek - jest tego bardzo mało, jak macie, to się podzielcie :). Mieszkanie mamy przymałe, nierozkładalne łóżko zajmuje pół pokoju.
Przetestowałem blip.pl. Rezultat był taki, że po kilku dniach intensywnego łamania netykiety usunąłem konto. Nie dla mnie.
Książki - "Hackerzy" - 400 stron, dwa wieczory, hordy eskapistów-włamywaczy, BBSów, trojanów i włamań do Pentagonu. Trochę opowieści o bezpieczeństwie, trochę kodu, wszystko poprzeplatane historiami rodem z kryminałów.
Z gier jeszcze – odświeżyłem sobie Arcanum – to taki steampunkowy falloutoidalny erpeg. Nigdy nie przepadałem za seampunkową estetyką, Arcanum przekonało mnie do niej stuprocentowo. Za to bardzo wkurza mnie silnik gry – konieczność bezsensownego kręcenia się w kółko, żeby uciułać na jakiś drobiazg, idiotyczne błądzenie („Znajdziesz go gdzieś w Tarant”), godziny niepotrzebnych spacerów, generalnie robienie pod górę graczowi, brak choćby opcji „autopickup” czy „autoremove”. Niewygodna nawigacja po mapie, okazjonalnie zawieszające się walki, nieintuicyjne posługiwanie się myszą. Dużo prostsze gry (roguelike) oferowały znacznie wcześniej większą wygodę, w tym wykonywanie szeregu czynności automatycznie. Dodać jeszcze trzeba, że w grze zabrakło rozsądnego stopniowania trudności (po opanowaniu podstaw największy przeciwnik stawia wyłącznie problem zebrania z beczek i śmietników odpowiedniej ilości szmat). Miałka, wielowątkowa fabuła dodatkowo tylko pogarsza sprawę, zamiast jednej porządnie opowiedzianej historii z wielkim opadem szczęki na końcu, zaoferowano średnio zorganizowany wątek główny i kilka setek niepotrzebnych, niezwiązanych z niczym historyjek.
Z tych krótkich zajawek wygląda, jakbym miał ADHD. Nieprawda. W pędzącym świecie jestem oazą umysłowej powolności i prostolinijności, mistrzem anemicznego działania, rekordzistą w ziewaniu. Najwyżej czasami przesadzam z kawą.
2009-10-02
Sezon grzewczy
z gatunku: osobiste
2009-09-25
Po lecie
2009-08-19
Mega gówniane narzędzia PROFIX
Notka o narzędziach. Naszych, polskich niestety. Kupiłem gdzieś, już nie pamiętam gdzie, komplet "pilników precyzyjnych - iglaków 140 mm" firmy PROFIX. Znaczy kiedy kupowałem, myślałem naiwnie, że to pilniki. Wyglądały podobnie. Producent odpowiedzialny jest za markę PROLINE, na opakowaniu pisze "MEGA dobry wybór". Niestety dla mnie to mega wielkie gówno.
Trzeba wam wiedzieć, że były to najbardziej gówniane narzędzia, jakie w życiu widziałem. Stal giąłem i łamałem bez wysiłku, tak po prostu palcach jednej ręki (z zestawu 10 szt. zostało mi 7,5 - tylko dlatego, że z nich nie korzystam), pilniki trwale traciły właściwości ścierne w kontakcie z dowolnym stalowym przedmiotem - zamiast z drutu od parasola, to z pilnika leciały opiłki.
Przebijają w swej gównianości wszystko, nawet wiertła do metalu Top Tools f-my TOPEX (wiertło 2 mm złamało się dopiero na drugiej stalowej blaszce 0,5 mm, przyzwyczajony do fedrowania w ścianach pewnie za mocno docisnąłem), nawet chińskie wkrętaki precyzyjne, bardziej miękkie od miedzi, którymi jakoś dałem radę odkręcić śrubeczki, niektóre z nich służą mi do dziś do dokręcania okularów.
Nie kupię nigdy więcej absolutnie nic od PROFIX. I Was uczulam. Tanie narzędzia nie muszą być złe, wiertarka (Einhell) za 70 zł jest ze mną już czwarty rok. Może miałem szczęście z tą akurat sztuką, a może tanie jednak może być dobre.
"Pilniki" od PROFIX / PROLINE - to absolutnie najgorszy syf, jaki miałem w rękach.
Jeszcze na dowód - wideo.